Reklama

Niemożliwe nie istnieje

Niemożliwe nie istnieje

PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Wpisany przez katan tomasz   
piątek, 13 kwietnia 2012 08:18

Przed Olimpijskie Wspomnienia - Marian Woronin

- Najszybszy Biały na Świecie

( artykuł pochodzi z czasopisma Runner's 05-06 2010 - pełny artykuł można znaleść na stronie www.runners-world.pl)

 

Biegaczom w czasach Mariana Woronina przyświecał inny cel niż dziś: chcieli być po prostu lepsi, ścigać się z kolegami. Dla nich najważniejsze było reprezentować Polskę. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

 

Autor artykułu Przemek Walewski

 

Kariera Mariana Woronina rozpoczęła się w iście sprinterskim tempie. W 1976 r. zakwalifikował się do polskiej reprezentacji na igrzyska olimpijskie w Montrealu. Ekipa lekkoatletów jak zwykle stanowiła mocne ogniwo tej drużyny.

"Po raz pierwszy miałem na wyciągnięcie ręki moich bohaterów: Irenę Szewińską czy Bronka Malinowskiego - wspomina po latach. - Dla nas, młodych biegaczy, byli najwyższymi autorytetami. Wielkim przeżyciem była już sama możliwość przebywania w ich towarzystwie i podpatrywanie mistrzów przy pracy".

W Montrealu Woronin wystartował w sztafecie 4 x 100 m. Mogłoby się wydawać, że dla dwudziestolatka zajęcie czwartego miejsca było wielkim sukcesem. "I pewnie tak jest, ale jak mawiają - lepsze jest wrogiem dobrego. Mnie marzyły się medale, hymny, bycie jeszcze lepszym, szybszym - uśmiecha się pod nosem były sprinter. - W końcu miałem tylko 20 lat, mogłem więc pozwolić sobie jeszcze na młodzieńcze marzenia".

 

Worek z medalami

Dwa lata później, na mistrzostwach Europy, sztafeta, w której biegł, zdobyła złoto. Woronin jest pewien, że właśnie wtedy nastąpił przełom. "Już w Montrealu wierzyłem, że możemy być najlepsi, ale w 1978 roku te marzenia nabrały realnego kształtu. I tak rozwiązał się worek z medalami" - opowiada wielokrotny medalista ME.

Do historii lekkiej atletyki wdarł się równie przebojowo. Do dziś wszyscy pamiętają datę 9 czerwca 1984 r. Podczas Memoriału im. Janusza Kusocińskiego po rekordowym biegu na 100 m zegar wskazał dokładny pomiar czasu Woronina: 9,992 s. Zgodnie z przepisami IAAF dotyczącymi zaokrąglania czasu, wynik został oficjalnie uznany jako 10,00 s. Przez cztery lata był to rekord Europy.

"Czułem się wtedy w formie, wiedziałem, że mogę pobiec szybciej, ale nie myślałem, że padnie taki wynik - kręci głową były rekordzista Europy. - Na końcówce wyraźnie odpuściłem. Wynik mógł być jeszcze lepszy".

Dzięki temu wynikowi Marian Woronin przez ponad 26 lat był najszybszym białym biegaczem na dystansie 100 metrów ( 9 lipca 2010 r. podczas mistrzostw Francji w Valence 20-letni Christophe Lemaitre pobiegł "setkę" w czasie 9,98 sekund, stając się pierwszym białym sprinterem, który oficjalnie "złamał" barierę 10 sekund).

Rok później, w Moskwie, Polak miał szansę poprawić swój rekord. Skończyło się na 10,11. "Nie było warunków. Sędzia puścił z falstartem. Myślałem, że bieg będzie powtórzony, a tu patrzę, że sędzia nie reaguje. Doszedłem rywali po 20 metrach i wygrałem. Zabrakło jednak, by urwać coś z wyniku" - opowiada. ( ... ) Wiecej na stronie Runners-World

(...) Hektolitry potu

Tylko ktoś, kto uprawiał sport, wie, ile pracy trzeba wykonać, żeby do czegoś dojść. Sukcesy Mariana Woronina okupione zostały hektolitrami potu. Sprinterzy trenowali zimą w Zakopanem, a latem w Spale. Na zgrupowania wysokogórskie wyjeżdżali przeważnie do francuskiego Font Romeu.

"Nie mieliśmy warunków, jakie dzisiaj mają nawet początkujący sprinterzy - przypomina Woronin. - Jedliśmy to, co serwowano akurat w stołówce. Najciężej było w stanie wojennym. Schabowy był rzadkością. Siłę budowaliśmy przeważnie na kurczakach".

Przyznaje, że sprinterzy mniej wtedy trenowali niż obecnie. Inny był system szkolenia. Dopiero pod koniec kariery trenował dwa razy dziennie.

"Gdybym miał zapewnione te środki, jakie mają dzisiaj sprinterzy, to z pewnością pobiegłbym o 0,2 sekundy, a może więcej, szybciej. Inaczej budowałbym siłę, miałbym masę ciała mniejszą o 5-6 kilogramów przy większej podstawie siłowej, a co za tym idzie - lepszą motorykę. Nie trenowałbym na zmęczeniu - wylicza Marian Woronin. - Wtedy nie było kompleksowej odnowy biologicznej i suplementacji. Na zgrupowaniu jeden masażysta przypadał na kilkunastu sportowców. Na Zachodzie biegacze jeszcze w czasach mojej kariery mieli to zapewnione. Potrzebowali na osiągnięcie założenia treningowego jednego dnia, a ja trzech".

Na szczęście jego kariera nie była przerywana kontuzjami. Może dlatego, że musiał bardziej oszczędzać się niż jego koledzy z Zachodu? Lekkie naciągnięcia nie wynikały z przeciążeń treningowych. Nie było wtedy lekarzy sportowych z prawdziwego zdarzenia. Dopiero jak pojawił się Marek Prorok, to lekkoatleci objęci zostali profesjonalną opieką medyczną.

"Sport często bywa brutalny i niewdzięczny, ale w ogromnej większości przypadków do wszystkiego, do czego się dochodzi, dochodzi się ciężką pracą. Sport wyrabia hart ducha i przede wszystkim uczy pokory - pokory wobec życia, wobec przeciwników, wobec bieżni, wreszcie wobec samego siebie" - wygłasza swoje motto życiowe najszybszy biały człowiek. Ktoś, kto kiedykolwiek uprawiał sport, nigdy już nie będzie taki sam. Są rzeczy, które zostają na całe życie.

 

Najszybsi Europejczycy (według rekordów życiowych)[edytuj]

(stan na 30 czerwca 2011)

lp. czas zawodnika państwo data miejsce
1. 9,86 Francis Obikwelu Portugalia 22 sierpnia 2004 Ateny
2. 9,87 Linford Christie Wielka Brytania 15 sierpnia 1993 Stuttgart
3. 9,92 Christophe Lemaître Francja 29 lipca 2011 Albi
4. 9,97 Dwain Chambers Wielka Brytania 22 sierpnia 1999 Sewilla
5. 9,98 Jason Gardener Wielka Brytania 2 lipca 1999 Lozanna
6. 9,99 Ronald Pognon Francja 5 lipca 2005 Lozanna
9,99 Jaysuma Saidy Ndure Norwegia 30 czerwca 2011 Lozanna
8. 10,00 Marian Woronin Polska 9 czerwca 1984 Warszawa
9. 10,01 Pietro Mennea Włochy 4 września 1979 Meksyk
10. 10,03 Simeon Williamson Wielka Brytania 12 lipca 2008 Birmingham

(... wiecej na stronie Runners-world.pl )

 

Łamanie "setki"

Nie sposób jednak, rozmawiając z mistrzem, nie spytać, dokąd podąża świat sprintu. Jamajczyk Usain Bolt potwierdził, że jest najszybszym człowiekiem na świecie, kiedy podczas mistrzostw świata w Berlinie wynikiem 9,58 s o 0,11 s poprawił własny rekord globu.

"To wspaniały rezultat, ale moim zdaniem jest do poprawienia. Czy przez Bolta? Usain jest o 10 centymetrów wyższy od Carla Lewisa, ma lepszą motorykę. Ma szansę pobić kolejny rekord. Jeśli będą korzystne warunki atmosferyczne, sprzyjający wiatr w dozwolonej granicy, dobra stawka sprinterów, co wiąże się oczywiście z pieniędzmi, to Jamajczyk jest w stanie uzyskać jeszcze lepszy wynik. Uważam też, że bariera 9,50 jest do przełamania - zapewnia Marian Woronin. - Z Basenu Morza Karaibskiego będzie pochodził następca Bolta. Mają predyspozycje do biegania sprintów, tak jak Kenijczycy do maratonów".

Dzisiaj presja na wynik jest o wiele większa niż za jego czasów. Media i sponsorzy żądają efektownych rekordów. "Sport stał się przemysłem. Sportowcy startują, by zdobyć pieniądze. Gdy ja zaczynałem karierę, ścigaliśmy się o kryształowe puchary. Rywalizowaliśmy, by być po prostu lepszymi. Dla nas najważniejsza była reprezentacja, koszulka z białym orłem na piersi. Reprezentować Polskę to był cel - wzdycha z nostalgią były rekordzista Europy. - Sport zaczął się zmieniać w połowie lat 70. XX wieku, gdy pojawiły się płatne mityngi".

W "czasach Woronina" wspólne wyjazdy, rywalizacja, były bardzo ważne. Dzisiaj sport stał się bardzo indywidualny. Za gwiazdą stoi jedynie sztab. "Kariera była długotrwała, pasmo startów i medali - Krzyszkowiak, Malinowski, Szewińska, a nie krótkotrwała, jak chociażby Urbasia. Na osiągnięcie celu, wyniku, potrzeba czasu i poświęcenia".

 

 

Bez dresu na sportowo

W wolnych chwilach stara się nadal utrzymywać formę: biega, jeździ na rowerze i ćwiczy na siłowni. "Kiedy z żoną znajdziemy chwilkę czasu, wyjeżdżamy do naszego domku na wsi, by tam rozkoszować się pięknem przyrody i ciszą - to najlepszy sposób na naładowanie akumulatorów. Nasi dwaj synowie mieszkają w Paryżu i rzadko się z nimi widujemy. Nie chodzę już na co dzień w dresie, robiłem to przez lata. Ale to nie szata zdobi człowieka. Sportowcem zostaje się na całe życie. Tu, wewnątrz" - były rekordzista Europy Marian Woronin kładzie dłoń na sercu.

Długa lista na krótkim dystansie

Najważniejsze osiągnięcia Mariana Woronina:

  • Wicemistrz olimpijski - Igrzyska Olimpijskie w Moskwie, 1980
  • Mistrz Europy w sztafecie 4 x 100 m - Praga, 1978
  • Brązowy medalista mistrzostw Europy w biegu na 100 m - Ateny, 1982
  • Rekordzista Europy w biegu na 100 m (czas 10,00 s) - Warszawa, Memoriał Janusza Kusocińskiego, 9 czerwca 1984. Rekord przetrwał 4 lata.
  • Inne sukcesy międzynarodowe - wielokrotny zwycięzca halowych mistrzostw Europy na 50 lub 60 m, zawodów o Puchar Świata i Europy.
  • Mistrzostwa Polski - 15-krotny mistrz Polski w biegach na 100 m, 200 m i sztafecie 4 x 100 m.
Poprawiony: wtorek, 27 listopada 2012 19:17
 

Komentarze   

 
0 #1 Księżyk Jacek 2012-04-13 21:01
Czytając nagłówek przymierzałem się do złośliwego komentarza, że określenie "najszybszy Biały ... " nie jest już aktualne. Trzeba jednak czytać do końca ;-) Bardzo fajny artykuł, warto przeczytać, szczególnie polecam tym którzy nie kupują prasy biegowej, lub nie szperają po Internecie.
Przy okazji uświadomiłem sobie że mam coś wspólnego z Woroninem : kiedy Marian Woronin w 1978 r. zdobywał mistrzostwo Europy ( w sztafecie ), ja po raz pierwszy zaczynałem przygodę z bieganiem. Przez ok. rok czasu biegałem w Górniku 09, ale wtedy mnie to nie wciągnęło. Musiało minąć prawie 30 lat, abym odkrył ile radości jest w bieganiu ;-)
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack