Reklama

Niemożliwe nie istnieje

Niemożliwe nie istnieje

sponsorzy.jpg

Logowanie



Sonda

Jak oceniasz naszą stronę?
 

Szukaj

Licznik

Użytkownicy na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 167 gości 

Agora Profile

Not Available to Guests

Agorians Online

Naszą witrynę przegląda teraz 4 gości 
Stworzone dzięki jVitals
Wpisany przez Henryk Kowalski-Neukirch   
piątek, 02 listopada 2018 10:58

Bieszczadzki  Weekend  Biegowy Rysia:

 alt

 

   W Bieszczadach nie byłem przeszło 25 lat, mój młody warszawski kolega poinformował mnie że wybiera się na Bieszczadzki  Weekend  Biegowy Rysia  w Polańczyku ...... nie zastanawiałem się długo postanowiłem startować.

   To trzy imprezy sportowe w dwa dni.

   Wprawdzie w tym roku unikałem startów ze względu na bolące kolana, lecz nie zważając na migotanie przedsionków zameldowałem się w piątek 19 października tego roku w Polańczyku po pakiet startowy.

   Na początek rywalizowaliśmy na dystansie 12 kilometrów i nocnej 5-ce pod nazwą Nocny Sprint Rysia, natomiast w niedzielę biegową triadę zamknął półmaraton.

   W sobotę pomimo chłodu wyruszyliśmy w ilości ponad 200-tu  zawodników na 12-to kilometrową  trasę wytyczoną przez Rysia.

alt

   Mimo obaw co z kolanami, zameldowałem się na mecie o 50 minut wcześniej niż wyznaczony limit czasowy.

   Tak podbudowany, wystartowałem zbyt ostro w nocnej piątce ale się opłacało, zarobiłem nad depczącym mi po "piętach" zawodnikiem  siedem minut z szansą na podium.

   Pewien optymizmu udałem się na Pasta Party, gdzie troszkę potańczyłem z pięknymi zawodniczkami Soliny, Sanoka i okolic nawet sobie pozwoliłem niewiele skosztować ich nalewek....... a co!!!!

   O północy zaczął padać rzęsisty deszcz który na szczęście przeobraził się przed startem na zimną mżawkę - i już tak pięknie nie było.

   Co mogę napisać o tym półmaratonie/okazało się prawie 24 kilometry/ deszcz, błoto, błoto, błoto, z góry na górę, ekstrema- pochylenie stoku 65-70%  do poziomu 0 30-40 metrów bardzo niebezpiecznie!!! dalej biegiem po korytach potoków ....masakra, przyznam się szczerze że jak bym poznał trasę prawdopodobnie bym do trzeciego biegu nie wystartował, ale mimo strachu i walki o życie się opłacało wskoczyłem na pudło!

alt

alt

alt

   Ktoś powie nie startował ze względu na kolana a tu ukończył Rysia, to dzięki mojemu znajomemu ortopedzie który powiedział cytuję "kolana cóż jak u siedemdziesiątka latka szału nie ma ale jest Aglan 15 i Panie Henryku w piątek jedna tabletka, sobotę druga w niedzielę trzecia i do przodu".

   Wyznam Wam to już nie moje dzikie Bieszczady które pamiętam ,wszędzie komercja i nie kontrolowana zabudowa.

I tak wyglądała moja Bieszczadzka przygoda.

 

Henryk Kowalski-Neukirch

 

PS: Ja szlak przetarłem czas na naszych górskich asów!

Poprawiony: piątek, 02 listopada 2018 11:47
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack