Reklama

Niemożliwe nie istnieje

Niemożliwe nie istnieje

vii gp logo.jpg

Logowanie



Szukaj

Agora Profile

Not Available to Guests

Agorians Online

Now 2 guests online
Stworzone dzięki jVitals
PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Jacek Księżyk   
czwartek, 05 września 2019 21:27

II Truchtaczowy Spływ Kajakowy

Biała Przemsza 2019

alt

   Kolejna część podsumowania okresu wakacyjnego. Tym razem mniej o bieganiu, (o sportowych zmaganiach piszemy w cyklicznych „Startach Truchtaczy […]”) a bardziej o działalności rekreacyjno-integracyjnej Stowarzyszenia.    

 

   Ubiegłoroczne hasło: „nie samym bieganiem Truchtacze żyją”, jest jak najbardziej aktualne. Po ubiegłorocznym sukcesie chętnych na spływ kajakowy było bardzo dużo, a gorzej było natomiast z ustaleniem terminu. Zdecydowaliśmy się, po burzliwych dyskusjach, popłynąć 28 lipca. Organizacją spływu zajął się jak zwykle Marian - najlepszy kajakarz, osoba sprawdzona, posiadająca niezliczone kontakty w środowisku wodniaków. Słowem – odpowiedni człowiek na właściwym miejscu! Planowaliśmy popłynąć nieco dłuższą trasą niż w ubiegłym roku, jednak nie przewidzieliśmy, że może być taki ruch na Przemszy i niestety musieliśmy zadowolić się powtórką ubiegłorocznego szlaku. Organizator techniczny spływu (www.przemsza.pl) zabezpieczył dla wszystkich chętnych kajaki (a nie było to takie oczywiste ze względu na duże zainteresowanie również innych grup). Początek spływu, tak jak w roku poprzednim, miał miejsce w Okradzionowie (Młyn Wodny II). Wydawać by się mogło, że mając już doświadczenie, znając trasę i wprowadzając zasady bezpieczeństwa na wodzie, nic niespodziewanego nas nie spotka …

 

   …Biała Przemsza ma na skali trudności kajakowej (od 1 do 5!!!) ocenę 4+. Jednak w tym dniu i dla Truchtaczy miała chyba 8, albo i nawet 9!!! …

alt

alt

   Każdy z uczestników spływu wysłuchał szkolenia przeprowadzonego przez firmę organizującą spływy i udostępniającą kajaki oraz osprzęt. Następnie ustaliliśmy nasze własne zasady postępowania: spływ prowadzi Marian oraz Zbyszek Kolbusz, w ariergardzie pozostawać miałem ja (niby doświadczony) razem z Basią i dodatkowo jeden, może dwa kajaki. Ponadto mieliśmy pozostawać w kontakcie wzrokowym tak, aby nikt nie pozostawał sam. Niby pięknie, ładnie, ale wiadomo, że życie (rzeka) weryfikuje plany.

alt

alt

   Względem ubiegłego roku miałem wrażenie, że rzeka ma dużo niższy stan wody a co za tym idzie, więcej wystaje gałęzi i korzeni. Po prostu była bardziej amazońska niż Amazonka i dużo trudniejsza niż w ubiegłym roku. Początek był bardzo sielankowy: płynęliśmy z Basieńką, jak Marian przykazał na szarym końcu. „Langsam, langsam aber sicher” - hołdując tej zasadzie rozkoszowaliśmy się pięknem przyrody. Od czasu do czasu pomagaliśmy debiutującym spływowiczom minąć trudne miejsca, aż dopłynęliśmy do pierwszej wywrotki!

 

(Piszę to oczywiście tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy, ale również i z perspektywy czasu. Niektóre więc zdarzenia mogły mieć nieco zmienioną kolejność, jak również subiektywnie mogły być oceniane przez innych uczestników nieco inaczej.)

alt

alt

alt

alt

   Pierwszymi „zmoczonymi” zostali prawdopodobnie Justyna i Mirek Kolonko. Zadziałaliśmy jednak szybko, sprawnie i postawiliśmy kajak na wodę.  Było ok. Następnie odbyliśmy krótką przeprawę lądową, gdzie należało przenieść kajaki brzegiem rzeki. Niestety później wydarzyła się seria nieprzyjemnych wypadków. W wodzie znalazły się kolejne dwa kajaki, m.in. przepływając przez progi wodne „nurkowali” najmłodsi Truchtacze: Angelika i Adam. Szybka akcja pomocowa, kajak na wodę i mogliśmy płynąć dalej. Z kolei Bożena z Grzesiem zaplątali się w konary i potrzebowali pomocy, w związku z czym zadziałaliśmy razem z Basią i uwolniliśmy uwięzionych. Niestety, sami później znaleźliśmy się w opałach. Najpierw wpadając w pułapkę krzaczorów, a następnie goniąc znikających spływowiczów… zaliczyliśmy wywrotkę! „Kurka wodna” można by rzec. Nie miałem pojęcia, że kajak ważący +/- 30 kg z wodą zaczyna ważyć kilkanaście razy więcej!!! Całe szczęście, że byłem ze „strong woman”, czyli moją Basieńką. W trudzie i mozole, klnąc na czym świat stoi, daliśmy radę we dwójkę uwolnić kajak z nadmiaru wody. Straciliśmy co prawda wiosło i napitki, a sucha odzież na przebranie była tak samo sucha jak Biała Przemsza, ale udało się. W pogoni za resztą Truchtaczy pozbieraliśmy zagubiony dobytek (prawie cały ;-) ). Gdy wreszcie dopłynęliśmy do spokojnie czekającej na nas głównej grupy, byliśmy kompletnie pozbawieni sił. Wydawało mi się, że nic już złego nie może nas spotkać, bo byliśmy prawie na miejscu. Ostatkiem sił dopłynęliśmy do mety gdzie czekał na nas zrelaksowany Marian. Niestety za nami nurka zaliczyli również Grażyna z Jarkiem. Na całe szczęście nie zostali sami i dzięki pomocy m.in. Marka i Darka nic złego się nie stało.

alt

   W końcu szczęśliwie wszyscy znaleźli się na brzegu. Było naprawdę ciężko. Nie spodziewałem się, że będzie aż tak ciężko, ale daliśmy radę. Popełniliśmy kilka błędów, jednak następnym razem będziemy mądrzejsi. A następny raz oczywiście będzie na pewno!

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

   Po ukończeniu spływu zostaliśmy częściowo przez organizatorów, a częściowo własnym sumptem zawiezieni do bazy kajakowej i tam mogliśmy się oddać wszelakiej konsumpcji. Całe szczęście, że było ognisko (dzięki Grzesiu za zabezpieczenie opału ;-)   ), bo moje najważniejsze suche rzeczy pozostały w Przemszy. W blasku ogniska, czując się już bezpiecznie,  integrowaliśmy się do późnych godzin nocnych.

alt

alt

alt

alt

   Była to naprawdę ciekawa, pełna przygód, ale jakże udana impreza integracyjna Truchtacza. Bo przecież nie ważne jest, jak upadamy, ale jak się podnosimy i na kim możemy polegać. Ja szczególnie dziękuję mojemu największemu przyjacielowi i podporze ;-)

 

   Dla porządku podaję skład „Armady”: Marek Maciejewski, Grażyna Bytomska, Marian Jarosz, Ewa Jastrzębska, Grażyna i Jarosław Hornik, Angelika i Adam Idzikowscy, Zbyszek Kolbusz i Bartek Krysta, Justyna i Mirek Kolonko, Bożena Kopeć i Grześ Sokół, Szmigiel Darek i Agnes oraz Basia i Jacek Księżyk.

 

Do następnego razu!!!

 

 

J.Ksi. 

 

 

foto: Marian Jarosz, Grażyna Bytomska, Jacek Księżyk.

Poprawiony: czwartek, 05 września 2019 22:04
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack