Jacek Księżyk
2025-08-24

Truchtacze Jakub i Kamil (rok chyba 2023, Wiosenny Biathlon IPA, Chorzów).
Dzisiaj czas na kolejną rozmowę. Ten wywiad będzie jednak wyrywał z butów z siłą dzwonów piekielnych, ale też z odrobiną delikatności na muzycznych schodach do nieba. Bohaterem, a raczej bohaterami są Jakub i Kamil Staciwa.
W Stowarzyszeniu pojawili się jako logiczna konsekwencja sportowej pasji ich taty (Michała), choć liczę, że nie tylko. Przez wiele lat byli uczniami i zawodnikami oświęcimskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego w pływaniu. I choć ta dyscyplina wywarła na nich duży wpływ, dzisiaj swoją przyszłość widzą na innej ścieżce…
… Jakub i Kamil 😉
Jacek: Na początku chciałbym dowiedzieć się o Waszych muzycznych początkach.
Jak powstał Wasz zespół?
Jakub i Kamil: Był rok 2020 i zaczęliśmy grać we dwójkę dla przyjemności różne covery, a w późniejszym czasie zaczęliśmy pisać swoje kawałki. Mieliśmy wtedy po 15 lat. I w takim składzie graliśmy około półtora roku. Wtedy właśnie doszedł do nas Wiktor. Od końcówki 2023 roku grał u nas Kamil „Orszo” Orszulik, z którym zagraliśmy mnóstwo udanych koncertów. Opracowaliśmy własne schematy, dużo się od siebie nauczyliśmy. Podczas, gdy grał z nami Orszo, zagraliśmy nasz największy i najbardziej udany koncert na „Okręt Płynie Dalej” jako hołd dla zmarłego Romana Kostrzewskiego z zespołu Kat. Obecnie gramy w składzie: Kamil Staciwa, Jakub Staciwa, Patryk Mężykowski, Tomasz Świtała.
J: Skąd się znacie, tzn. nie między sobą, ale z pozostałymi członkami zespołu?
J, K: Z Wiktorem poznaliśmy się na obozie muzycznym, z Orszem i Tomkiem przez ogłoszenia na Facebooku, a z Patrykiem znamy się z czasów licealnych.
J: Dlaczego wybraliście akurat thrash metal?
J, K: Skupiamy się na bardziej ekstremalnych oraz bardziej rozbudowanych odmianach metalu niż thrash metal.
J: Co Was do niego przyciągnęło?
J, K: Właściwie to rodzice nam pokazali ten gatunek.
J: Jak wyglądała Wasza pierwsza próba – pamiętacie co graliście?
J, K: Podczas pierwszej poważniejszej próby, w której uczestniczyliśmy my (Kuba i Kamil) oraz Wiktor, graliśmy nasze, autorskie utwory: Last Vein, The Sick, Closed in the circle, The Lands oraz covery – Inflikted, Cryin Shame, Armia, Walk, Independent
J: To, skoro o początkach już nieco powiedzieliście, to teraz odpowiedzcie skąd wzięła się nazwa zespołu i czy ma jakieś głębsze znaczenie?
K: Nazwa jest totalnie losowa. Kuba ją wymyślił. Była inspirowana czołgiem Hellcat.
J, K: Dalej uważamy (Kuba i Kamil), że jest średnia, ale nie wymyśliliśmy nic lepszego i w pewnym momencie ta nazwa – Hellkat, stała się naszą tożsamością.
J: Pomówmy teraz o Waszych inspiracjach muzycznych.
Jakie zespoły Was najbardziej inspirują – klasyka typu Slayer i Metallica, czy raczej nowe fale?
J, K: Metallica, Anthrax, Testament, Annihilator, Decapitated, Morbid Angel, Pantera, twórczość Maxa Cavalery, Lamb Of God, Gojira, Machine Head, Dream Theater, Shattered Skies, Periphery, Symphony X, Lorna Shore, As I Lay Dying, Slaughter to prevail, Like a Storm, Terror, Hatebreed, Hangar, Katatonia, Opeth, Mastodon, The Prodigy…
J: Polecieliście tak jednym cięgiem z … bardzo skomplikowanymi nazwami, przynajmniej dla laika. Część znam, część nawet razem przesłuchiwaliśmy, choć niektóre są i dla mnie tajemnicze 😉 Ale mam też wrażenie, że coś mi tam brakuje.
No dobrze, a czy któryś z muzyków jest dla Was szczególnym wzorem?
Kamil: John Petrucci, Spancer Sotelo, Chuck Billy, Max Cavalera, Misha Mansoor, Dan Spitz, Joe Duplantier, Wacław „Vogg” Kiełtyka, Dimebag Darrel, Jeff Waters, Dave Padden, Kamil „Orszo” Orszulik, James Labrie, Chris i Matt Brooks.
Jakub: Mike Portnoy, Lars Ulrich, Mario Duplantier, Iggor Cavalera, Gene Hoglan, Aquiles Priester, Matt Halpern, Matt Garstka, Jordan Marcino, Jason Rullo, Mike Manginni, Mike Harshaw, Kevin Paradis, Evgeny Novikov, Gee Anzalone, Chris Adler, George Kollias, Luke Holland, The Rev, Alex Rüdinger.
J: No rozrzut geograficzny wśród muzyków duży, ale fajnie, że nie pominęliście własnego podwórka. A czy słuchacie muzyki innej, takiej spoza metalu?
J, K: Tak, na przykład country (stare i trochę nowego), trochę popu typu Avicii, ogólnopojęta muzyka elektroniczna (Jean Michael Jare, The Prodigy, The Algorithm, dubstep), jazz fusion (w sumie to różne podgatunki jazzu), muzyka progresywna, zagraniczny rock do początku lat ‘80, grunge, trochę rapu
J: No to może z innej strony, jaka muzyka, a w zasadzie jakie gatunki Was zaskakują?
J, K: Jazz fusion, a poza tym to poszczególne zespoły, na przykład Falling In Reverse
J: Przejdźmy teraz do Waszej twórczości i do tekstów.
O czym najczęściej opowiadacie w swoich utworach, a w zasadzie tekstach?
J, K: W naszych tekstach najczęściej poruszamy problemy społeczne lub dotkliwe wydarzenia z naszego życia. W większości tekstów można zauważyć poglądy nonkonformistyczne, czasami bardzo skrajny nihilizm (z którym się nie utożsamiamy). Motyw nihilizmu jest przez nas traktowany w sposób trochę ironiczny. Wyrzekamy się przemocy, mimo iż w naszych tekstach jest przekoloryzowana czasem na bardzo skrajną, z tego powodu, że każdy z nas czuje nienawiść w jakimś stopniu a lepiej jest wyżyć się na sztuce (muzyka, obrazy, filmy, lub cokolwiek innego) niż okazywać nienawiść w prawdziwym życiu. Jest to coś czym gardzimy. Przemoc fizyczna to jedno, a przemoc psychiczna, która naszym zdaniem jest niestety normalizowana przez społeczeństwo też jest zła, niestety o tym się nie mówi, a naszym celem jest mówić o tym głośno.
J: Pewnie, gdyby format na to pozwolił, pociągnął bym ten wątek, bo to niezmiernie ciekawe, o czym mówicie. I niezmiernie ważne! Jednak teraz chciałbym się dowiedzieć, jak wygląda proces tworzenia utworów – muzyka czy teksty najpierw?
J, K: W sumie to zależy od weny i pomysłu. Czasem wymyślamy najpierw muzykę a czasem tekst. Nawet zdarzało się, że wszystko w jednym momencie powstawało w zależności od części kawałka. Piszemy utwory w domowym zaciszu, każdy swoje partie, a czasem ktoś z nas przyniesie jakiś pomysł na próbę i myślimy co dalej, albo improwizujemy, albo wymyślamy poszczególne partie oddzielnie.
J: Wiem, że macie już własne kompozycje. Opowiedzcie coś o nich.
J, K: Mamy 35 utworów, z czego 3 są nieskończone.
Na pierwszą płytę „Shadows Of Madness” idzie materiał momentami progresywny, czasami groove i death metalowy. Materiał na pierwszy album charakteryzuje się podejściem eksperymentalnym. Nazwa wzięła się stąd, że jest podsumowaniem 20 lat naszego życia, zakończeniem pewnego etapu, do którego nie chcemy się już przyznawać, chcemy się odciąć za pomocą tego albumu tak bardzo jak się tylko da. Dlatego ten album w naszym życiu będzie kamieniem milowym. Muzyka na tej płycie mówi: „Tacy byliśmy kiedyś, a teraz zobaczcie czym się stajemy”, czego konsekwencją będzie następny album. Na drugi album, który będzie zatytułowany „Cult Of Strength”. Tytuł oddaje esencję przekazu na tej płycie. Zero delikatnych melodii, jeśli są melodie to bardzo psychodeliczne, w grę wchodzi zabawa agresywnymi rytmami oraz pierwotna i niepohamowana brutalna siła. Tak jak mówiliśmy wcześniej, jest to nasz rodzaj protestu przeciwko wielu zachowaniom w naszym społeczeństwie. Mamy jeszcze kilka utworów eksperymentalnych, w których bawimy się też bardziej muzyką elektroniczną, syntezami i nowym spojrzeniem na muzykę. Między innymi napisaliśmy pierwszą w naszym życiu progresywną suitę 23 minutową, która składa się z ośmiu części: „Overture”, „Losing Faith”, „Erring Life”, „Going to Madness”, „Agony”, „There’s One Way Left”, „End Of Chapter”, „Memories”. Utwór nazywa się „Path Of Pain” i opowiada o wszystkich stanach psychicznych człowieka dążącego do samobójstwa.
J: W sumie miałem zapytać się o plany na płytę, może EPkę, ale częściowo już o tym wspomnieliście. To poproszę o więcej szczegółów.
J, K: Pierwszą płytę planujemy wydać jesienią tego roku. Mamy nagrany cały materiał i prawie wszystkie kawałki są zmiksowane przez Leona, który prowadzi studio „No Fear Records w Rybniku”.
J: To plany wydawnicze mamy omówione, jednak najlepsza muzyka to ta na żywo. Pomówmy o Waszych występach na scenie Jak wspominacie swój pierwszy koncert?
J, K: Koncert w Kostuchnie wspominamy bardzo dobrze. Muzycznie klapa totalna, ale byliśmy młodzi i dopiero się uczyliśmy tego wszystkiego. Natomiast cała otoczka była „mistrzostwem świata i okolicy”.
J: A jak reaguje publiczność na Waszą muzykę?
J, K: Wydaje nam się, że bardzo dobrze. Praktycznie co koncert publika robi „pogo”, a czasem nawet z własnej woli robili tak zwane „Wall Of Death”, głównie na utworze „Obey”.
J: Jakie są Wasze ulubione numery do grania na żywo?
„Schizofrenia”, „Obey”, „My Past”, nasz klasyk „The Sick” oraz „Broken Match”.
J: Z kim marzy Wam się zagrać na jednej scenie?
J, K: Bardzo trudne pytanie, ale najbardziej chyba chcielibyśmy zagrać z każdym zespołem, którym się inspirujemy.
J: Mówiąc o koncertach, chciałbym wspomnieć o Waszym występie w mysłowickim klubie M.A.S.H. na którym część Truchtaczy mogła usłyszeć was na żywo. Być może, któryś z Nich napisze w komentarzu kilka słów o swoich odczuciach 😉
A teraz chciałbym tak króciutko dowiedzieć się jak oceniacie polską scenę thrashową ?
J, K: Źle.
J: No faktycznie krótko! To aż boję się zapytać, czy dla młodych zespołów (muzyków), jest miejsce na polskiej scenie?
J, K: Bardziej to jak na razie nie chcą młodych wykonawców na polskiej scenie, ale być może zaczyna się to zmieniać.
J: A spotkaliście się z jakimiś barierami jako młody zespół metalowy?
J, K: Cała nasza działalność to bariery. Oczywiście są wyjątki jak na przykład zespół Landscape of Souls, Stowarzyszenie Żółty Beret podlegający pod działalność Partyzanta oraz zespół MORS, którzy jedni z bardzo nielicznych nam pomogli oraz zaufali. Oczywiście nasi rodzice bez przerwy nas wspierają we wszystkich naszych działaniach. To są w większości te wyjątki. Będąc szczerym jeszcze kilka wyjątków było, jednak było ich naprawdę mało, jak na przykład występ na „Okręt Płynie Dalej” oraz półfinał na jeden z największych międzynarodowych festiwali na świecie „Wacken”.
J: Można by rzec, że trochę to takie było dołujące, ale wspomnieliście o Landscape of Souls (których dzięki Wam udało mi się osobiście poznać!) i Partyzancie… zdecydowanie więcej takich dobrych dusz życzę Wam na muzycznej drodze.
A czy jest jakaś lokalna kapela, którą szczególnie cenicie?
J, K: Tak. Semprah z Bielska Białej oraz oczywiście wspomniane wyżej Landscape Of Souls z Zabrza i MORS, tak samo jak gotycki duet Xo.en, który zdecydowanie jest wart uwagi.
J: Plany i marzenia Gdzie widzicie się za pięć lat jako zespół?
J, K: Patrząc na obecną sytuację w branży muzycznej, która zmienia się drastycznie z roku na rok, ciężko powiedzieć.
J: To może inaczej, aki jest Wasz największy cel muzyczny?
J, K: Grać jako headline’erzy na największych festiwalach na świecie, żyć z muzyki i dalej mieć z tego zabawę i przyjemność.
J: I jeszcze na koniec, co powiedzielibyście młodym (jeszcze młodszym od was muzykom), którzy dopiero zaczynają przygodę z muzyką?
J, K: Bawcie się muzyką, bądźcie autentyczni (również do starszych), odkrywajcie nowe schematy, własne drogi, słuchajcie różnych gatunków muzyki ALE tych, które wam się podobają. Nic na siłę. Muzyka ma być zajawką a nie karą. (Sami zresztą dopiero zaczynamy z graniem muzyki).
J: Bardzo Wam dziękuję za tę rozmowę.
(przeczytałem tę rozmowę wielokrotnie i jestem pewny, że gdybym robił ją od nowa, poprowadziłbym to zupełnie inaczej. Zostawiam to jednak w takiej pierwotnej (oryginalnej) wersji, bo mówi dużo o Waszym Tu i Teraz, a pozostawia uchylone drzwi do kolejnej rozmowy 😉
fot.: Wiktoria Borecka
fot.: Krzysztof Dyrbuś
fot.: Michalina Sołtysik
fot.: Krzysztof Dyrbuś
Obecny Skład zespołu (od lewej): Tomasz Świtała, Jakub Staciwa, Patryk Mężykowski, Kamil Staciwa.
Utwór „Schizofrenia”, zarejestrowany podczas koncertu „Okręt Płynie Dalej”. Autorem nagrania jest tata Michał.
J. Ksi.
P. S.
Jeśli się podobało, to zapraszam do przeczytania również poprzedniego wywiadu, który znajdziecie pod linkiem:
https://truchtacz.org/druga-twarz-truchtacza-czyli-truchtem-do-pasji-%f0%9f%98%89-cz-1-waldek/